Mój kalendarz adwentowy z niespodziankami – drewniany domek z otwieranymi klapeczkami

Dziś napiszę o zwyczaju, który panuje w moim domu od kilku lat.  Razem z siostrą z niecierpliwością czekamy na 1 grudnia, aby rozpocząć naszą małą przygodę z kalendarzem adwentowym. Nie mamy typowych kalendarzy z czekoladkami, tylko drewniany domek z otwieranymi klapkami pod którymi codziennie znajdujemy coś miłego.  U góry w dachu domku jest taka dziurka w kształcie serduszka do której włożyłyśmy świeczkę ledową i teraz wygląda jeszcze ładniej.  Mama kupiła ten domek kilka lat temu i każdego dnia (od 1 do 24 grudnia) wkłada nam tam małą niespodziankę. Głównie są to słodycze (jakieś typowo świąteczne), ale jest też kilka ukrytych małych niespodzianek np. spinki do włosów w kształcie choinek, albo kolczyki-mikołaje, świecące czapki i inne związane ze świętami gadżety. W największym okienku zawsze jest jakiś wspólny (dla mnie i siostry) duży  prezent (rok temu dostałyśmy poławiacz słodyczy ). Pewnie zastanawiacie się jak to jest, że w takim małym okienku ukryte są duże prezenty. No więc, gdy coś się nie mieści  mama za klapką zostawia karteczkę z napisem, gdzie szukać niespodzianki. Wszystkie upominki (oraz wskazówki) są podwójne. Czasem są takie same, a czasem różne. Mimo, że wszystko z kalendarza jest super, nie mamy z siostrą nigdy problemu z podzieleniem się zawartością okienka.  Przez ten kalendarz uwielbiamy zimę i wyczekujemy z niecierpliwością na 1 grudnia.  Już nie mogę się doczekać pierwszego poranka. Postaram się codziennie pokazywać Wam zawartość mojego okienka —->tutaj

 

    

 

 

 

 

 

Gwiazdki:

12 odpowiedzi do “Mój kalendarz adwentowy z niespodziankami – drewniany domek z otwieranymi klapeczkami”

    1. Też fajne:) Ja od lat mam ten sam…czasem ktoś z rodziny kupi jeszcze z czekoladkami to już jest kompletny szał..codziennie dzień słodyczy:)

      0

Dodaj komentarz