Festiwal kolorów – jak to wygląda? Czy warto się ubrudzić? :)

Festiwal kolorów odbywa się co roku od maja do czerwca w kilku/kilkunastu miastach w Polsce. Ja byłam na festiwalu w swoim mieście – Kielcach. Wydarzenie miało miejsce na dachu galerii Korona. Nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać, jak się przygotować itd. Na początku powiem Wam, że wjazd do galerii w godzinach imprezy był totalnie zakorkowany (wyjazd też), więc na przyszłość nie polecam w ogóle wjeżdżania tam samochodem podczas tego wydarzenia. Ja pojechałam z rodzicami, siostrą i kumpelą – Julką. Było super! Najpierw trzeba było przejść przez ochronę, która sprawdzała, czy nikt nie ma przy sobie niebezpiecznych przedmiotów. Potem musiałyśmy wykupić kupon na kolor, którym będziemy sypać dookoła i ubarwiać świat 🙂 Więc najpierw megakolejka po kupon (1 kupon=10 zł=1 niezbyt duże opakowanie koloru holi), a potem znów stanie w kolejce, aby wymienić kupon na kolor (seledynowy, fioletowy, niebieski, granatowy, czerwony, róż, biały i inne). W opakowaniu znajdował się proszek (wyglądał jak mocno pokruszona kreda), który potem lądował na naszych głowach, ubraniach… no i właściwie wszystkim 🙂 Festiwal odbywał się od  16.00-19.00 tzn. że cały czas grała muzyka, można było tańczyć, wygłupiać się…no i czekało się na „wielkie sypanie”, które odbywało się co 30 minut (w zasadzie to kolory były rzucane cały czas). Było trochę tak, jakbyśmy co pół godziny witali Nowy Rok. W górę wzlatywały kolorowe proszki, a wszyscy wyglądali megapozytywnie (nawet duży ochroniarz z poważną miną obsypany neonowo-różowym proszkiem hihi). Każdemu polecam takie przeżycie. Tym najmniejszym 3-4 latkom też ( jeśli nie przerazi ich głośna muzyka). Naszykujcie się na mycie i pranie od stóp do głów, ponieważ nawet jeśli byście się bardzo starali, nie uda Wam się wyjść stamtąd niepokolorowanym 🙂 My z siostrą wykorzystałyśmy razem 5 kolorów…Więc wejście niby darmowe, ale żeby sobie porzucać trzeba płacić. I na koniec jeszcze mała rada! Nie bierzcie białego holi… Nie wiem co mnie podkusiło, ale po otworzeniu opakowania poczułam się, jakbym wydała 10 zł na garstkę zwyczajnej mąki 🙂

 

Plusy:

  • ekstra klimat i fajna zabawa
  • super kolory
  • wstęp wolny
  • wstęp bez ograniczeń wiekowych
  • kolory łatwo zmyć i sprać

 

Minusy:

  • duże kolejki
  • drogie kolory: 1 paczuszka = 10 zł
  • sporo mycia i prania
  • uwaga na szalony tłum

  

Gwiazdki:

4 odpowiedzi do “Festiwal kolorów – jak to wygląda? Czy warto się ubrudzić? :)”

  1. Wlasciwie to myslalam ze to wyglada inaczej niz opisalas. A na pewno nie sadzilam ze za proszek sie placi! Wszedzie pisali ze wejscie bezplatne, nie pomyslalam ze jest jakis haczyk. Fajny wpis, dzieki Zuziu. Pozdrawiam

    5
  2. Fajnie, że to wszystko opisałaś. Zastanawiałam się, jak to wygląda „od środka” i czy warto przyjść z młodszymi dziećmi.

    5

Dodaj komentarz